ROLNICY WYSZLI NA DROGI

Rolnicy z okolic Łowicza oraz powiatu sochaczewskiego protestowali 7 października na drodze krajowej numer 50. Ciągniki i maszyny rolnicze przejechały trasę od Błędowa pod Łowiczem do Kuznocina i dalej do ronda w Ruszkach. Rolnicy protestują przeciwko proponowanej formie uchwały o ochronie zwierząt zwanej w skrócie „Piątką dla zwierząt”. Żądają wprowadzenia poprawek zaproponowanych przez posłów z PSL.

„Piątka dla zwierząt”, to projekt ustawy autorstwa PiS, który ma wprowadzić zakaz hodowli zwierząt futerkowych, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych, i utworzenie rady ds. zwierząt przy ministerstwie rolnictwa.

Nie wszystko złoto

Rolnicy nie zgadzają się z wieloma zapisami ustawy. Jak sygnalizują, to nie tylko kwestia związana z hodowlą zwierząt futerkowych, choć jest ona wybijana na pierwszy plan.

­– Ta uchwała nie była konsultowana z żadną organizacja rolniczą w kraju. Nie było jej w programie wyborczym PiS, ani nie była sygnalizowana przed wyborami. Nikt nie dostrzega, że sprawa dotyczy nie tylko futerkowców, ale całej branży rolniczej, której chce się narzucić ogromne koszty związane z hodowlą oraz na przykład utrzymaniem zwierząt domowych. My się z tym nie zgadzamy, bo w obecnej sytuacji pandemicznej przyjęcie takich przepisów spowoduje, że całkowicie upadnie wiele gospodarstw, bo ludzi nie będzie stać na działalność rolniczą. I co wtedy? – ­ pyta Sławomir Tomaszewski, delegat do Rady Powiatowej Mazowieckiej Izby Rolniczej.

Jak dodaje, należy wczytać się dokładnie w uchwałę, aby uznać, że nie wszystko, co się świeci, jest złotem. I tak, wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych w celu pozyskania z nich futer, z wyjątkiem królika, nie uwzględnia tego, że wielu hodowców skorzystało z dotacji unijnych, które musi prawidłowo rozliczyć. Jeśli nie dotrzymają zasad, to będą musieli te pieniądze zwrócić. Do tych dotacji mają zaciągnięte zobowiązania bankowe.

­– O tym ustawodawcy zapominają, że zobowiązania związane z unijnymi dopłatami nie podlegają negocjacjom. To postawienie hodowców pod ścianą. Stąd wniosek, by vacatio legis było przedłużone do 10 lat, jak w innych krajach Europy. To pozwoli spokojnie rozliczyć dotacje oraz zmienić produkcję. W ciągu kilku miesięcy jest to obecnie niemożliwe – dodaje Sławomir Tomaszewski.

Ponadto wskazuje na szczególnie obciążające rolników przepisy. W uchwale jest m.in. konieczność powiększenia stanowisk w oborach, chlewach i kurnikach, a także klatek. Ponadto trzymanie psa na uwięzi bez względu na wielkość. Duży pies, gdy ma 6-metrową linkę, da sobie radę. Mniejszy przy takiej lince zaplącze się. Ponadto zapewnienie zwierzęciu domowemu powierzchni 20 metrów wydaje się rolnikom absurdalne. Argumentują, że w przypadku, gdy suka ma małe, to rolnik musiałby się z domu wyprowadzić lub będzie miał od razu na głowie organizację ekologiczną.

­– Jesteśmy przeciwni temu, by tak zwane organizacje ekologiczne, wpisujące sobie program opieki nad zwierzętami, wkraczały z asystą policji dla widzimisię do naszych gospodarstw. Nie wszyscy źle traktują zwierzęta, ale jakiś ekolog może zarzucić coś, co mu się nie spodoba i zabrać mi na przykład cielną krowę. Uważamy, że powinna być to kompetencją nadzoru weterynaryjnego, a nie amatorów – stwierdził jeden z uczestników protestu.

Nie kosztem rolników

Rolnicze protesty odbyły się w całym kraju w środę, 7 października. Rolnicy z powiatu sochaczewskiego, w ramach sprzeciwu przeciwko „Piątce dla zwierząt”, zablokowali około godziny 11.00 rondo w Janowie-Ruszkach.

W sumie 80-90 maszyn dokładnie zablokowało drogę krajową nr 50. Z powiatu sochaczewskiego byli rolnicy z Młodzieszyna, Iłowa, Nowej Suchej oraz Rybna.

Dołączyli do nich rolnicy z powiatu łowickiego, którzy wyruszyli z Błędowa w kierunku Sochaczewa, do ronda w Kuznocinie. Utrudnienia   były też w kierunku Warszawy, na drodze krajowej nr 92, którą poruszali się protestujący rolnicy, jadący   ciągnikami średnio z prędkością 20-30 km na godzinę.

13 października zapowiadany jest kolejny protest rolników pod gmachem Sejmu w Warszawie. Jeśli poprawki do procedowanej uchwały o ochronie zwierząt nie zostaną uwzględnione w senacie, a potem w sejmie, to rolnicy ponownie wyjadą na polskie drogi. Rolnicy nie zamierzają się poddać w tej sprawie, gdyż, jak wielu zaznacza, w sytuacji ogromnego kryzysu gospodarczego spowodowanego pandemią covid, ostatnich strat rolniczych powstałych z suszy, wiosennych przymrozków oraz gradu, nie są w stanie udźwignąć dodatkowych obciążeń.

To już kolejny tak duży protest rolniczy w tym roku przeciwko polityce rządu. W styczniu rolnicy z powiatu sochaczewskiego też blokowali rondo w Janowie (Ruszki). Wtedy zarzucali władzy brak należytej dbałości o rodzimych rolników, brak jej spójności i zaniedbania prowadzące do degradacji polskiego rolnictwa.

Bogumiła Nowak

Fot. Sławomir Tomaszewski

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*