KAMPINOSKI WILK ZOSTAŁ OJCEM

Mija blisko osiem lat odkąd po wieloletniej przerwie wilki powróciły na stałe do Kampinoskiego Parku Narodowego. Teraz wilk z pierwszego miotu szczeniąt, urodzonych po kilkudziesięciu latach w Puszczy Kampinoskiej, skończył pięć lat. I właśnie po raz pierwszy „Kampinos”, bo takie imię nadali mu leśnicy, został tatą własnych szczeniąt.

Najpierw była to jedna rodzina wilków. Obecnie wiadomo, że są już dwie watahy, które się rozmnażają. Co roku od sześciu lat na świat przychodzą kampinoskie szczeniaki wilków. Część z nich zostaje w Puszczy, a część wyrusza na podbój innych terytoriów.

Zasobność a liczebność

Naukowcy spodziewali się, że na terenie 385 kilometrów kwadratowych Parku Kampinoskiego nie zmieści się więcej niż jedna rodzina wilków. Jak pokazują wyniki badań, średnia powierzchnia terytorium grupy rodzinnej tych zwierząt w warunkach nizinnej Polski wynosi około 250 kilometrów. Głównym czynnikiem limitującym liczebność wilków na danym obszarze jest zasobność terytoriów w pokarm. Ponad 90 procent ich diety stanowią bowiem dzikie ssaki kopytne. W Kampinoskim Parku Narodowym wilki najczęściej polują na sarny, dziki, jelenie i łosie. Jeden wilk potrzebuje średnio około 1,3 kg mięsa (wraz z kośćmi i skórą) dziennie. Jednak w okresie karmienia młodych szczeniąt dorosły samiec potrafi zjeść jednorazowo do 10 kg mięsa, które po powrocie do nory zwraca, aby nakarmić swe młode.

Jednak liczebność ssaków kopytnych w KPN w ostatnich latach stopniowo rośnie i tym samym zwiększają się możliwości aprowizacyjne dla wilków. Jak wskazują notowania statystyczne GUS z 2019 roku, w KPN sarny stanowią około 3,3 tysiąca osobników (ponad 1/3 wszystkich saren żyjących w naszych parkach narodowych), jeleni jest 380, łosi – 360 (też 1/3 wszystkich łosi), dzików – 206 osobników. Chociaż w ostatnim roku populacja dzików zmalała drastycznie w związku z epidemią ASF, to jednak w tym roku stopniowo się odnawia. Wilki polują też na lisy i borsuki. W KPN jest ich także dość dużo. Lisów około 575 sztuk, co stanowi ponad 28 procent w polskich parkach narodowych, a borsuków 190 sztuk, czyli 1/4 tej populacji.

To zapewne spowodowało przyrost wilków i rozrost ich stad w Kampinoskim Parku Narodowym. Gdyby nie to, nie byłoby miejsca dla drugiej grupy rodzinnej wilków.

Ma własną rodzinę

Wilk „Kampinos”, gdy miał nieco ponad rok, o mało nie zginął w wypadku samochodowym na drodze nr 580 niedaleko Zaborówka. Był dość mocno poturbowany. Miał wtedy pękniętą miednicę. Służby weterynaryjne skłaniały się do tego, by go zastrzelić. Jednak dzięki zaangażowaniu wielu osób, pasjonatów przyrody, wilk został odratowany i skutecznie wyleczony. Następnie, po dojściu do zdrowia, leśnicy uwolnili go w KPN. Samiec szybko powrócił do swej grupy rodzinnej. Jednak długo nie zagrzał w niej miejsca, bo już po kilku miesiącach opuścił Puszczę Kampinoską i rozpoczął włóczęgę na inne tereny, aby się usamodzielnić. Po długiej wędrówce „Kampinos” trafił na drugi kraniec Polski, do Lasów Milickich, gdzie założył własną watahę.

– Cały czas monitorujemy jego losy dzięki obroży GPS/GSM, którą ma założoną, i fotopułapkom w naszych lasach, poprzez które obserwujemy poczynania tego wilka. Kampinos wyrósł na dorodnego, wielkiego samca w bardzo dobrej kondycji. W tym roku udało się go nagrać z partnerką – młodą, drobną wilczycą. Nazwaliśmy ją Antonina. W maju okazało się, że Antonina i Kampinos mają potomstwo. Szczenięta udało nam się nagrać podczas odpoczynku i zabaw, w oczekiwaniu na kolejną dostawę jedzenia przez zapracowanych rodziców – informują leśnicy, którzy liczą na to, że młode wilczęta będą mieć więcej szczęścia i nie wpadną pod żaden samochód na leśnych drogach.

Bogumiła Nowak

Fot. polskiwilk.org.pl

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*