ZNIKNĘŁY ZNAKI NA PRZEJAZDACH

Uwaga! Nie będzie już znaków „Stop” na przejazdach z rogatkami lub półrogatkami. Zgodnie z prawem, gdy są tak zwane „szlabany”, to znak zatrzymania się jest nieobowiązkowy.

Mieszkańcy, którzy każdego dnia przejeżdżają przez przejazdy kolejowe w naszym powiecie, mogli zauważyć, że kilkanaście tygodni temu poznikały znaki „Stop”, które widniały tuż przed torami.

Jak się udało nam ustalić, przyczyną tej sytuacji była głośna sprawa kierowcy, który otrzymał mandat za niezastosowanie się do znaku „Stop” na przejeździe kolejowym w Łowiczu. Okazało się, że w momencie wystawienia mandatu znak był, ale gdy sprawą zainteresowały się media, znaku już nie było. Dlaczego tak się stało?

Oznakowanie przy przejazdach kolejowych leży w gestii kolei. Jak się dowiedzieliśmy w Zakładzie Linii Kolejowych PKP PLK w Warszawie, znaki te były dodatkową i nieobowiązkową formą zabezpieczenia przejazdów kolejowych. Zgodnie z prawem na przejazdach z rogatkami i półrogatkami wystarczy oznakowanie świetlne i opuszczające się zapory – nie ma obowiązku umieszczania znaku „Stop”.

– Szkoda, że zniknął ten znak. Teraz zdecydowanie mniej kierowców się zatrzymuje przed przejazdem, a niektórzy to w ogóle nie zmniejszają prędkości – mówi pan Jan, który przechodził przez przejazd z półrogatkami, przy ulicy Fabrycznej w Sochaczewie.

Agnieszka Dzik, rzecznik sochaczewskiej policji, wyjaśnia: – Przy dojeżdżaniu do przejazdu kolejowego kierujący jest zobowiązany do zachowania szczególnej ostrożności. Należy zmniejszyć prędkość i się upewnić, czy nie nadjeżdża pociąg – to pociąg ma zawsze pierwszeństwo przed samochodem Na przejazdach strzeżonych należy zwracać uwagę na sygnały świetlne i zapory – jeżeli zostały włączone lub zaczęły być opuszczane, pod żadnym pozorem nie należy wjeżdżać na przejazd.

W Polsce każdego roku dochodzi do ponad 200 wypadków samochodowych w zderzeniu z pociągiem. Prawie 100 procent z nich jest z winy kierującego samochodem. Dlatego zawsze lepiej się zatrzymać, nawet jeśli nie ma znaku „Stop”. Tych kilka sekund dłuższej jazdy może uratować czyjeś lub nasze życie.

Marcin Jarkiewicz

marcin@exmedia.pl

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*