DNI RUDERY POLICZONE

Prawdopodobnie w ciągu najbliższych miesięcy zapadnie decyzja dotycząca dalszych losów budynku przy ulicy 15 Sierpnia 106. Budynek jest w tak w fatalnym stanie, że miejski samorząd rozważa jego generalny remont lub rozbiórkę.

 Jak powiedział podczas spotkania z mieszkańcami Boryszewa Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa, stan techniczny budynku przy ulicy 15 Sierpnia 106 jest zły i w najbliższym czasie zapadnie decyzja o jego dalszym losie. Okaże się, czy będzie generalny remont, czy lepiej kamienicę rozebrać.

– Jednak bez względu na decyzję mieszkańcy mogą spać spokojnie. Na czas remontu otrzymają lokale zastępcze, a gdyby zdecydowano o rozbiórce – inne mieszkania, o nie gorszym standardzie niż obecnie zajmowane – zapewnił burmistrz.

Obiecanki bez pokrycia

Nie jest to pierwsze podejście Urzędu Miejskiego do rozwiązania problemów mieszkańców byłego hotelu robotniczego zakładów boryszewskich. O remoncie budynku popadającego w coraz większą ruinę mówiły już poprzednie władze Sochaczewa. Stało się to po naszych publikacjach, w których opisaliśmy warunki, w jakich żyją mieszkańcy kamienicy.

Poprzedni burmistrz zapewniał, że w październiku 2009 roku będzie gotowa dokumentacja, która wskaże, jaki będzie zakres prac i szacunkowe koszty remontu kamienicy przy ul. 15 Sierpnia 106. Prace remontowe miały ruszyć w 2010 roku.

Opracowana wówczas koncepcja remontu przewidywała likwidację wspólnej kuchni i łazienki. Nowe toalety i kuchnie miały powstać w każdym mieszkaniu. Planowano także wymienić grożące zawaleniem stropy, okna, instalację energetyczną oraz sieć centralnego ogrzewania.

Nic jednak z tego nie wyszło, bo na ten cel zabrakło środków w budżecie miasta. Ważniejsze okazały się inwestycje, którymi ówczesne władze miasta zamierzały pochwalić się w nadchodzących wyborach samorządowych.

Dom bez fundamentów?

 Warto przypomnieć, że gdy opisaliśmy sytuację mieszkańców budynku – poprzednie władze miasta twierdziły, że informacje zawarte w naszych artykułach mijają się z prawdą.

Według pracowników Urzędu Miejskiego stan budynku nie był zły. Kamienica, jak przekonywano, wymagała jedynie kosmetyki. Twierdzono również, że gdyby nawet zamierzano wyremontować budynek, to i tak nie można tego zrobić, gdyż podobno miasto przejęło go od zakładów chemicznych bez fundamentów i piwnic. Okazało się jednak, że słowa urzędników nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wykazała to kontrola budynku przeprowadzona w kwietniu 2009 roku przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Potwierdziła ona wszystkie wady kamienicy, o których pisaliśmy. Chodziło nie tylko o wymianę instalacji wodno-kanalizacyjnej czy elektrycznej. PINB nakazał również wymianę ciągów wentylacyjnych, kominów, okien oraz stropów, szczególnie w łazienkach, gdzie sufity grożą zawaleniem. Podobnie w mieszkaniach, w których położona na drewnianych stropach podłoga ugina się podczas chodzenia.

Ciekawostką jest to, że jeszcze przed prywatyzacją boryszewskich zakładów, gdy zlikwidowano hotel i zamieniono go na mieszkania zakładowe, stwierdzono, że mogą one istnieć tylko pięć lat. Po tym okresie budynek musiał przejść generalny remont. Od tamtego czasu minęło już kilkadziesiąt lat i nic nie zostało zrobione. No, może z wyjątkiem – nowym właścicielem ruder zostało miasto.

Jerzy Szostak

Fot.: Krzysztof Owczarczyk

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*