Warning: vsprintf(): Too few arguments in /home/klient.dhosting.pl/reporter34/expressochaczewski.pl/public_html/wp-includes/wp-db.php on line 1390

Warning: mysqli_query(): Empty query in /home/klient.dhosting.pl/reporter34/expressochaczewski.pl/public_html/wp-includes/wp-db.php on line 2024

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /home/klient.dhosting.pl/reporter34/expressochaczewski.pl/public_html/wp-includes/wp-db.php:1390) in /home/klient.dhosting.pl/reporter34/expressochaczewski.pl/public_html/wp-content/plugins/wpfront-notification-bar/classes/class-wpfront-notification-bar.php on line 63
ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE ABY JE MARNOWAĆ – Express Sochaczewski

ŻYCIE JEST ZA KRÓTKIE ABY JE MARNOWAĆ

Z Agnieszką Wachnik, właścicielką Kreatywnie Zakręconej Pracowni „Agajoka”, florystką oraz jedną z założycielek Fundacji „Wesoła Chata” rozmawia Bogumiła Nowak

Skąd u Pani zainteresowanie rękodziełem i tworzeniem kreatywnym?

Głównie zajmuję się florystyką, a rękodziełem tak dla relaksu. Zawsze interesowałam się robótkami ręcznymi. Kiedyś w szkole się tego uczyłyśmy. Za mojej młodości to było bardzo popularne. Najpierw były robótki na drutach, szycie, a potem szydełkowanie. Później na długie lata odłożyłam robótki ręczne. Od kilku lat wykonuję florystyczne dekoracje okolicznościowe. To przede wszystkim jest podstawą mojej działalności.

Na początku szyłam i dziergałam dla swoich dzieci. Jak pojawiły się wnuki, to te umiejętności się przydały i zaczęłyśmy z córką szyć. Z czasem uznałam, że można to robić również dla kogoś innego. W pewnym momencie zrobiłam coś na kiermasz, i tak to się zaczęło. Mam teraz jakby dwa profile działalności. Główny to właśnie florystyka okolicznościowa, dekoracje ślubne, bukiety i kompozycje również funeralne. Natomiast ten drugi to szycie dekoracji do wystroju wnętrz. Szyję różne poduszki, kocyki, pościel. Głównie na zamówienie. Natomiast dla relaksu szyję sezonowe ozdoby na różnego rodzaju kiermasze. Na przykład teraz zawieszki na choinkę, a na Wielkanoc ozdabiam koszyczki. I tu muszę się pochwalić, że w tym roku na kiermaszu wielkanocnym dostałam nagrodę za najładniejszy koszyczek.

Czy takie rzeczy są trudne i czy mają obecnie popyt?

Nic, co umiemy robić nie jest trudne. Pewnych rzeczy można się nauczyć. Muszę przyznać, że obecnie jest o wiele łatwiej wytwarzać rękodzieło niż przed laty. Wcześniej trudniej było znaleźć coś fajnego, jakiś materiał do dekoracji, czy choćby uszycia maskotki. Nie było takiej dostępności. W tej chwili jest przeogromny wybór materiałów. Teraz to jest raczej problem z decyzją co wybrać, a nie gdzie znaleźć coś do realizacji pomysłu. A popyt na wytwory rękodzielnicze zawsze jest. Zauważyłam, że coraz więcej osób docenia wkład pracy rękodzielnika w te godziny spędzone nad robótką i serce włożone w staranne wykonanie.

Jeśli chodzi o florystykę, to również i w tej dziedzinie pojawiło się wiele dekoracyjnych dodatków. Kiedyś nie było takich możliwości. Choćby na przykład dodatki w postaci kwiatów sztucznych, czy żywego materiału roślinnego. Są jedwabne kwiaty, pięknie dopracowane i niezwykle dekoracyjne. Mogą być też papierowe, koronkowe, filcowe. Wybór obecnie wykorzystywanych we florystyce elementów jest przeogromny. Osobiście lubię pracować z żywym materiałem florystycznym. Jeśli używam sztucznych kwiatów, to staram się dobierać takie, które do złudzenia przypominają prawdziwe. Czasem klienci dotykają, aby sprawdzić czy są sztuczne. I nawet jeśli wiadomo, że jest to kwiat sztuczny to najwyższej jakości. To ważne dla mnie, aby klient dostał najwyższej jakości usługę i materiał.

Czy w ślubnych kompozycjach i bukietach dla panny młodej popularne są również sztuczne kwiaty?

Z przykrością zauważam, że tak. Jednakże ja absolutnie nie wykonuję dekoracji ślubnych ze sztucznych kwiatów. Na rynku jest dość dużo tego typu ofert. Ja po prostu tego nie robię. Uważam, że są okazje, gdzie tylko żywe kwiaty tworzą właściwy klimat i oprawę. Poza tym nie chcę, by panna młoda dostała te same kwiaty, co inna osoba. Sztuczne kwiaty, wielokrotnie wykorzystywane do dekoracji nie wyglądają dobrze, są przykurzone i takie zmarnowane. A przecież dzień ślubu, to ogromne przeżycie dla młodych. Ma być piękny, jedyny i niepowtarzalny. I to jest celem florysty – danie unikalnych, estetycznych wrażeń. Taka jest moja rola.

A skąd czerpie Pani inspiracje do swych prac?

Właściwie inspirujące może być wszystko. Dziś wystarczy w wyszukiwarce internetowej wpisać hasło, na przykład „dekoracje bożonarodzeniowe”. I wyskakują nam tysiące zdjęć. Przeglądam je i wybieram sobie coś, co mnie zafascynuje. Kiedyś natrafiłam na anioły, które miały piękny kształt skrzydeł i wykonane były z papieru. Wykorzystałam wzór i zrobiłam takie skrzydła z materiału. Dodałam do brzozowego pieńka i powstał mój anioł. Albo widzę, jakąś kompozycję i zastanawiam się, jak ja bym ją wykonała. Nie jestem kopistą i nie przenoszę wiernie tego, co zobaczę. W oparciu o to, co mnie urzekło tworzę własne kompozycje. Czasami jest to potrzeba serca. Ostatnio widziałam wspaniałą kompozycję świąteczną w wysokim szklanym naczyniu – piękna, zielona kula, naokoło niej światełka i jakiś akcent wiszący, wstążki, bombki i drewniane łyżwy. Wielka forma pasująca do dekoracji firm czy instytucji. Do dekoracji domu raczej rzadko się zdarza. Wykombinowałam sobie coś zupełnie innego. Naczynie szklane a w środku wianek z pomponów białych, jak kule śniegowe. Na szczycie naczynia położyłam kilka gałązek, a z nich do środka naczynia zwisa drewniana głowa jelenia. Wszystko oświetlone światełkami.

Czy można mówić o modzie w przypadku stroików świątecznych?

Tak oczywiście. Swego czasu była moda na choinki w kształcie czapki Mikołaja. Teraz to powraca, trochę w zmienionej formie. Materiał się nieco zmienił. Kiedyś była jodła i mech, dziś filc czy wybielona kora. W tamtym roku bardzo modne były wianki z szyszek, orzechów czy mchu. W tym roku widzę zainteresowanie wiankami z filcem. Choć szczerze mówiąc, wszystko już kiedyś było. Tylko zmienia się forma prezentacji albo odcień koloru, jaki jest modny. Już nie czerwień, ale bardziej odcień starego wina. I nie w połączeniu ze złotem, a raczej ze srebrem. Ale za to biel w dekoracjach świątecznych króluje.

Kiedy tak na poważnie zajęła się Pani kreacją, czyli tworzeniem dekoracji?

Z zawodu jestem ogrodnikiem o specjalności kwiaciarstwo. Ale jak to bywa, nie pracowałam w swoim zawodzie po szkole. Działam dopiero od 14 lat. Wtedy to zaczęłam pracę w otwieranej wówczas kwiaciarni w Sochaczewie. I cały czas się uczę. Przez ten czas pracowałam w różnych miejscach i poznałam różne spojrzenia na florystykę. Kilka miesięcy byłam w Niemczech. Tam tworzy się zupełnie inne kompozycje. Miałam okazję pracować w Krakowie, w pracowni florystycznej, gdzie nic z żywego materiału nie mogło się zmarnować. To, co pozostaje suszy się i wykorzystuje do innych kompozycji. Ostatnio pracowałam w Warszawie, w cudownej kwiaciarni, z cudownymi ludźmi. Tam nauczyłam się, że warto mieć swój styl, i że nie każdemu musi się on podobać. Mój styl to tworzenie w zgodzie ze sobą i wykonywanie usług na najwyższym poziomie, z najwyższej jakości materiału. W swoją pracę angażuję się całym sercem i chcę czuć satysfakcję z niej. Dlatego z moimi klientami zawsze umawiam się na rozmowę. Chcę poznać osobę, dla której będę pracować i chcę, żeby ta osoba poznała mnie. Tylko kontakt osobisty i rozmowa może nam to umożliwić.

Jak zauważyłam, uczestniczy Pani w wielu akcjach charytatywnych, zwłaszcza w tych, gdzie pomaga się dzieciom.

To prawda. Działam w „Wesołej Chacie”. Kiedyś grupa nieformalna, dziś już Fundacja Wesoła Chata. Dostałyśmy prezent na Mikołajki – wpis do KRS. Stawiamy sobie za cel działania na rzecz rozwoju i integracji rodzin. Zwłaszcza tych z małymi dziećmi.

Ta grupa działająca już prawie dwa lata bardzo wiele zrobiła. Skąd ten pomysł działalności?

Zawsze chciałam być nauczycielką. To może stąd? Gdy pojawiły się wnuki zauważyłam, że właściwie nie ma oferty dla rodzin z najmniejszymi dziećmi. A my chcemy stworzyć w naszym mieście takie miejsce, do którego opiekun z dzieckiem może przyjść, porozmawiać na przykład ze specjalistą od rozwoju małego dziecka. We współpracy z „Aakuku” zorganizowaliśmy warsztaty „Od niemowlaka do przedszkolaka”. W czasie spotkań specjalistka omawiała kolejne etapy rozwoju małego dziecka. Rodzice mogli w przyjaznej atmosferze posłuchać, co mówi, zadać pytania i poznać sposoby rozwojowych zabaw z dzieckiem. Spotkania cieszyły się dużym zainteresowaniem, choć początkowo niełatwo było rodziców zachęcić do przyjścia.

img_6875

Jaka była Pani rola w tej grupie?

Pomagałam organizować ten kontakt pomiędzy „Aakuku” a rodzicem. Zorganizowaliśmy wspólnie całą grupę, rozpropagowaliśmy wydarzenie. Zadbałyśmy o rodzinną atmosferę i poczęstunek. I choć początkowo nie było łatwo, to z czasem zachęciłyśmy rodziców do wyjścia z domu. Mam wrażenie, że rodzice trochę się krępują przyjść, pokazać i zadawać pytania. Mamy tego świadomość jako grupa, która organizuje takie spotkania. Jednak w takiej miłej atmosferze, jaka nam towarzyszy, stopniowo są przełamywane lody. Kontynuacją tych pierwszych spotkań był projekt Piknikowy Klub Rodzinny realizowany na Integracyjnym Placu Zabaw ze środków pozyskanych przez nas w konkursie FIO Mazowsze Lokalnie.

A jakie są inne zamierzenia?

Priorytetem jest Klub dla Rodzin. Staramy się o dotacje z budżetu obywatelskiego. Dlatego między innymi organizujemy te spotkania i zabawy, aby zachęcić do głosowania na nasz projekt i pokazać, jak będzie działał Klub. Wspólne spędzenie czasu, zabawa z dzieckiem, wymiana poglądów i spotkania ze specjalistami. Kreatywne zabawy z dzieckiem nie są czasem straconym. To, że nasze dziecko spędzi czas ze swoimi rówieśnikami pod czujnym okiem rodzica, jest dla obu stron cennym doświadczeniem.

Zależy nam też na tym, aby te rodziny miały ze sobą kontakt i by zawiązała się grupa, która będzie się wspierać. Warto spotkać się i zwyczajnie porozmawiać z drugim człowiekiem, wymienić poglądami, omówić sprawy dnia codziennego, a nawet pięknie się różnić.

Okres świąteczny sprzyja integracji. Czy planujecie jakieś spotkania?

W tej chwili zakończyliśmy warsztaty szydełkowania „Pogadamy-Podziergamy”. Spotkania przy szydełku, realizowane były ze środków pozyskanych w konkursie Działaj Lokalnie. Pomysł na warsztaty zrodził się przy okazji akcji „Ośmiorniczki dla wcześniaków”. Uczyliśmy szydełkowania i spędzałyśmy miło czas. W tej chwili wiemy, że będzie kontynuacja. W trakcie warsztatów pozyskałyśmy sponsora, który zakupił nam materiały. Planujemy spotkania raz w miesiącu. 13 grudnia organizujemy wigilijne dzierganie z Wesołą Chatą pod hasłem „Poducha dla seniora”. Jest to krótki, świąteczny projekt. Szydełkowe poduszki zrobione na warsztatach wyślemy do koordynatora akcji, a on przekaże je samotnym seniorom. Wzięłyśmy także po raz kolejny udział w Szlachetnej Paczce. Dzięki Naszym przyjaciołom i sympatykom udało się zebrać paczki dla dwóch rodzin.

A co planujecie w karnawale?

Mamy wpis do KRS, czeka nas więc trochę pracy papierkowej. Jak wspomniałam, będzie kontynuacja warsztatów. Od stycznia regularne spotkania raz w miesiącu. Ponieważ ostatni okres był bardzo intensywny, chcemy trochę odpocząć i spędzić czas z rodziną. Ale nie potrwa to długo, ponieważ Wesoła Chata lubi działanie. Mamy masę pomysłów i projektów do realizacji.

Czy łatwo jest siebie dawać innym?

Najtrudniejszy pierwszy krok… Działania na rzecz innych dają poczucie spełnienia i wielką satysfakcję. Wesołą Chatę tworzy grupa dziewczyn myślących różnie i mających różne poglądy w wielu kwestiach. Ale udaje nam się porozumieć, ponieważ działamy na płaszczyźnie nam bardzo bliskiej. I to nas łączy. Działanie dla dobra rodziny i dzieci. A mój wolny czas to właśnie to, co robię. Jestem w wieku, w którym zdaję sobie sprawę, że czas szybko ucieka i trzeba go dobrze wykorzystać. Jeśli mam możliwości i umiejętności, to nie powinnam siedzieć w domu i tego marnować.

Więc życzę na koniec, aby wszystko udało się zrealizować, dużo zapału i zdrowia. Dziękuję za rozmowę

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*