CZARNA SERIA NA DROGACH

Końcówka 2019 i początek 2020 roku obfitowały w wiele wypadków drogowych. Powodem ich były brawura i brak dostosowania prędkości do panujących warunków drogowych. Te zaś były wyjątkowo trudne – duże zamglenia i śliska nawierzchnia powodowały, że niektórzy kierowcy kończyli jazdę na drzewach lub ogrodzeniach. Jeden z takich wypadków zakończył się tragicznie.

Mgła 19 grudnia spowodowała kilka zdarzeń drogowych. W Mikołajewie kierująca autem kobieta uderzyła w drzewo. Natomiast inny kierowca tego samego dnia wjechał w parkan.

Rano 20 grudnia, w okolicach Stegny – pomiędzy Giżycami a Iłowem – doszło do czołowego zderzenia samochodów osobowych volvo z toyotą. Sytuacja wyglądała bardzo groźnie, ale na szczęście obyło się bez ofiar. Kierowcy nie odnieśli poważniejszych obrażeń

Sporo szczęścia mieli tego dnia kierowcy, którzy zderzyli się w Konarach. Kierująca mercedesem kobieta nie odniosła żadnych obrażeń i opuściła pojazd o własnych siłach. Natomiast kierujący volkswagenem zaklinował się w swoim aucie, ale był przytomny.  Strażacy wydobyli go z auta i udzielili pierwszej pomocy.

Śmiertelne taranowanie

Takiego szczęścia nie miał 43-letni kierowca w Pawłowicach. 21 grudnia, tuż przed godziną 15.00 jego rover na łuku drogi zjechał z jezdni i uderzył w latarnię oraz skrzynkę przyłącza gazowego, a następnie wjechał w ogrodzenie posesji. Zderzenie było bardzo silne. Strażacy przed udzieleniem pomocy nieprzytomnemu kierowcy musieli wykonać pomiary eksplozymetrem, niebezpiecznego stężenia gazu grożącego wybuchem. Potem przystąpili do udzielania pomocy poszkodowanemu kierowcy, jednocześnie starając się wydobyć go z auta przy pomocy narzędzi hydraulicznych.

Następnie mężczyznę ewakuowano na noszach typu deska i przekazano zespołowi ratownictwa medycznego. Jednak pomimo wysiłków ratowników 43-letni mężczyzna zmarł w drodze do szpitala. Trwa ustalanie dokładnych przyczyn i okoliczności tego tragicznego zdarzenia. Policjanci na miejscu wypadku wykonywali czynności pod nadzorem prokuratora. Pracował również biegły.

Trwa teraz ustalanie dokładnych przyczyn i okoliczności tego tragicznego zdarzenia.

 Ranny trafił do szpitala

W sama wigilię strażacy sochaczewskiej jednostki ratowniczo-gaśniczej udzielali pomocy ofiarom zderzenia w Giżyczkach, gdzie doszło do czołowego zderzenia samochodów osobowych – volvo z toyotą yarris. Pojazdami podróżowali wyłącznie kierujący. Kierowca pierwszego auta wysiadł o własnych siłach jeszcze przed przybyciem służb ratowniczych i nie uskarżał się na żadne dolegliwości. Natomiast kierowca toyoty pozostawał przytomny w rozbitym pojeździe. Po wydobyciu go z auta przy pomocy narzędzi hydraulicznych, mężczyzna trafił pod opiekę ratowników medycznych. Ci, z uwagi na stan rannego, zdecydowali o lotniczym transporcie poszkodowanego do szpitala w Warszawie, strażacy zabezpieczyli lądowanie i start helikoptera Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Z wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierowca volvo wyprzedzał kolumnę pojazdów i zderzył się czołowo z toyotą.

Jechał prosto w radiowóz

1 stycznia z rana policjanci zatrzymali kierowców do kontroli trzeźwości. Jeden z kierowców omal nie staranował policyjnego radiowozu na terenie gminy Teresin.

W pewnym momencie kierowca volkswagena passata zjechał na przeciwległy pas ruchu i tylko dzięki szybkiej reakcji policjanta nie doszło do zderzenia. Kierowca volkswagena nie zatrzymał się, więc policjanci zawrócili i zatrzymali go kilkadziesiąt metrów dalej. Okazało się, że 51-letni mężczyzna, mieszkaniec gminy Baranów, jest kompletnie pijany. Badanie wykazało, że miał on blisko 2,5 promila alkoholu w organizmie.

51-latek przyznał policjantom, że w sylwestrową noc wypił sporo alkoholu. Spożywał go również w Nowy Rok. Trafił do policyjnego aresztu. Mężczyzna będzie teraz odpowiadał za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Za popełnione przestępstwo grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. Na szczęście jego jazda w pijanym widzie nie zakończyła się tragedią.

 Bogumiła Nowak

Fot. PPSP Sochaczew

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*