Klezmerzy zagrali na Rynku

nasz patronat

VII Płockie Dni Żydowskich zakończyły się wielkim koncertem „Szalom na Wyszogrodzkim Rynku” w sobotę, 7 września. Mieszkańcy Wyszogrodu i goście szczelnie wypełnili widownię. Nie żałowali, bo koncert, choć trwał cztery godziny, to ani przez moment nie był nudny. Organizatorzy zadbali o to, by można było skosztować żydowskiego rosołu i gołąbków z wołowiny z rodzynkami. Patronat Honorowy nad imprezą objął Adam Struzik, marszałek Województwa Mazowieckiego.

– W czasie, kiedy wiosna odsłanialiśmy tablicę ku czci dawnych mieszkańców Wyszogrodu, którzy w 1941 roku zostali wywiezieni do obozów zagłady był krótki koncert muzyki żydowskiej. I wtedy padł pomysł, by zorganizować kolejny koncert na naszym rynku. Już po dwóch tygodniach przystąpiliśmy do finalizacji zadania. Znalazły się w budżecie fundusze. I stwierdziliśmy, że jeśli będą zajęte wszystkie miejsca, to będzie to stała impreza w Wyszogrodzie. Jak widać są zajęte, więc za rok następny koncert – stwierdził Mariusz Bieniek, starosta płocki, wyszogrodzianin.

Na koncercie pojawili się licznie nie tylko mieszkańcy miasta i okolic, ale też przybysze z Płocka, Sochaczewa, Warszawy oraz z zagranicy. Ponownie przybył Arnold Walfisz ze Szwecji, potomek rodziny Walfiszów mieszkającej przed wojna przy wyszogrodzkim rynku.

Przedstawił krótki raport z kosztów wykonania pamiątkowej tablicy ku czci byłych wyszogrodzian. Jak zaznaczył koszt był niższy niż zebrane na ten cel fundusze. Nadwyżka zgodnie z decyzją komitetu fundującego tablicę przekazana została na działania Muzeum Wisły Środkowej i Ziemi Wyszogrodzkiej na wystawy i poszerzenie zbiorów żydowskich.

Koncert prowadziła Teresa Wrońska, kierownik muzyczny i aktorka w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Na wstępie przypomniała, czym jest muzyka klezmerska i jaka jest jej tradycja. Potem przedstawiła, to, co publiczność lubi najbardziej na koncertach z muzyką żydowską, a mianowicie anegdoty i dowcipy o Żydach.

– Żydzi mają tę cenną zaletę, że potrafią i lubią się śmiać z samych siebie. Wprost uważają, że człowiek, który nie umie się śmiać jest daleko od boga, bo tylko śmiechem i radością można wielbić boga. Człowiek smutny nie wielbi boga – wspomniała na koncercie.

Jako pierwszy wystąpił krakowski zespół Jarmuła Band, występujący od prawie 16 lat z repertuarem klezmerskim, jazzowym, rockowym i popowym. Wokalista Ireneusz Czubak, grający na klarnecie i saksofonie sopranowym porwał publiczność do wspólnej zabawy. Zespół przedstawił stare pieśni klezmerskie oraz sefardyjskie. Już po kilku taktach część publiczności zaczęła tańczyć…. I tak było do końca. Prezentowana muzyka przyciągała do tańca to jednych, to drugich.

Potem na scenie pojawiła się niesamowita Magda Brudzińska z Klezmer Trio. Grała na skrzypcach i śpiewała niezwykłym, mocnym głosem. Artystka, o czym wspomniano, to uczennica Leopolda Kozłowskiego, ostatniego, wielkiego klezmera z Galicji. Na scenie wystąpiła z akordeonistą Marcinem Wierciochem i kontrabasistą Piotrem Południkiem. Zachwyciła zwłaszcza piosenkami „Donna, donna” i „Cziri biri bim”.

Na koniec wystąpił zespół Rzeszów Klezmer Band, przedstawiający repertuar nie tylko klezmerski, ale też folkowy. To grupa muzyków, która skrzyknęła się 15 lat temu na wystawę poświęconą twórczości Brunona Schultza. I od tego czasu grają w składzie –  Katarzyna Blat (śpiew), Mateusz Chmiel (klarnet/saksofon/duduk), Dariusz Kot (akordeon), Wojciech Jajuga (kontrabas), Adeb Chamoun (perkusjonalia) i Kamil Siciak (perkusja).

Bisom nie było końca. Za rok kolejne spotkanie z muzyką żydowską.

Bogumila Nowak

Fot. Bogumila Nowak

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*