BRAT PODPALIŁ BRATA

Do tragicznego zdarzenia doszło w Serokach. W nocy z 23 na 24 maja trzydziestoletni mieszkaniec tej miejscowości najpierw oblał benzyną, a następnie podpalił swojego brata. Poparzeniu uległo ponad 30 procent jego ciała.

– Rzeczywiście mogę potwierdzić, że zdarzenie, o które państwo pytacie, miało miejsce. Jednak ze względu na prowadzone przez policję, jak i prokuraturę, dochodzenie nie mogę ujawnić więcej szczegółów – poinformowała nas mł. asp. Agnieszka Dzik, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie.

Obudził go ból

Co prawda policja nie udziela na ten temat informacji, zasłaniając się dobrem śledztwa, to jednak udało nam się ustalić szczegóły tego bulwersującego zdarzenia. Według osób, z którymi rozmawialiśmy, do tragedii miało dojść 23 maja około godziny 23.30.

Z informacji, które udało nam się uzyskać, wynika, że tego dnia 35-letni Mariusz B. najpierw oblał benzyną, a następnie podpalił swojego brata, który spał w tym samym budynku co sprawca.

Mariusz B. myślał zapewne, że jego brat,   44-letni Ireneusz B. nie zdoła się obudzić i spłonie. Mylił się jednak. Ból był tak potworny, że mężczyzna obudził się, gdy tylko płomienie ogarnęły jego ciało. I tylko swojej szybkiej reakcji zawdzięcza to, że jeszcze żyje. Udało mu się zrzuć z siebie płonącą pościel oraz ubranie. Mimo to 44–latek doznał dotkliwych oparzeń drugiego stopnia klatki piersiowej, pleców, rąk oraz twarzy. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że poparzeniu uległo ponad 30 procent jego ciała.

Na miejsce od razu zostało wezwane pogotowie oraz policja. Sprawca podpalenia, który był pijany, został natychmiast zatrzymany.

Dozór za próbę zabójstwa

Jak wynika z naszych informacji, Mariusz B. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów, choć te są bardzo poważne. Za popełnione przez niego przestępstwo grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 8 lat, maksymalnie do 25 lat pozbawienia wolności lub kara dożywotniego pozbawienia wolności. Tym bardziej, że jak wynika z naszych ustaleń, prokuratura ustaliła, że   sprawca działał z zamiarem zabójstwa.

Otóż tego samego dnia, w którym doszło do tragedii, Mariusz B. miał pożyczyć od jednego z mieszkańców miejscowości Seroki pięć litrów benzyny. To właśnie jej miał użyć do podpalenia brata.

Co było powodem, że zdecydował się na taki krok? Tego nie udało się nam ustalić.

Ale w tej sprawie jest jeszcze jeden bulwersujący moment. Jak wynika z naszych, niepotwierdzonych, informacji tylko determinacji policji oraz prowadzącego dochodzenie prokuratora, sprawca podpalenia trafił na trzy miesiące do aresztu. Początkowo chciano mu jedynie przyznać dozór policyjny.

Jerzy Szostak

fot.pixabay

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*