OSTATNIE DNI MUSZLI

Już w czerwcu z pejzażu miasta zniknie istniejąca od kilkudziesięciu lat muszla koncertowa. W jej miejscu powstanie nowoczesny amfiteatr. Stało się to możliwe dzięki decyzji miejskich radnych. Ci na ostatniej sesji rady zdecydowali o podziale niemal sześciomilionowej nadwyżki budżetowej. Część tych środków, a dokładnie 2 480 000 zł, została przeznaczona na budowę amfiteatru na podzamczu oraz widowni na niemal 900 miejsc siedzących.

Przypomnijmy, że na ogłoszony przez miasto przetarg dotyczący wyłonienia wykonawcy tej inwestycji, wpłynęły dwie oferty, z których najtańsza okazała się ta przedstawiona przez firmę Sochbud. Pojawił się jednak problem, ponieważ do zapewnienia stuprocentowego finansowania, zamknięcia przetargu i podpisania umowy z wykonawcą robót, należało dołożyć prawie 2,5 miliona złotych. A gdyby tego nie zrobiono, miasto musiałoby zwracać dofinansowanie otrzymane na zagospodarowanie terenów nad Bzurą i wokół wzgórza zamkowego.

Koszmarek zniknie

Dodajmy, że za przeznaczeniem dodatkowych środków na budowę amfiteatru opowiedziało się jedenaścioro radnych z PiS i Sochaczewskiego Forum Samorządowego, ośmioro z Koalicji Obywatelskiej i klubu Bezpartyjnych Samorządowców wstrzymało się od głosu.

Tym samym rada, choć niejednogłośnie,   definitywnie przesądziła o losie architektonicznego koszmarka, który swoim wyglądem próbował nawiązywać do schyłkowej odmiany modernizmu, jakim był brutalizm. Dodajmy, że w Sochaczewie istnieje jeszcze jeden obiekt nawiązujący do tego stylu, a jest   nim tzw. okrąglak przy Placu Kościuszki.

Co ciekawe, także nowy amfiteatr swoją formą też nawiązuje do tego stylu, ale w przeciwieństwie do istniejącej obecnie muszli koncertowej, nie będzie on przesłaniał widoku na zamek osobom siedzącym na widowni. Stanie się tak, ponieważ obiekt zostanie wpisany w otoczenie zamku nie tylko poprzez półkolisty kształt, ale i samą scenę. Będzie ona otwarta na wzgórze zamkowe. Aby zwiększyć perspektywę, architekci z biura architektonicznego Heinle, Wischer und Partner Architekci oddzielili widownię od sceny ciągiem spacerowym łączącym ulicę Traugutta z ulicą Podzamcze. Dodajmy, prace rozbiórkowe muszli powinny rozpocząć się już w drugiej połowie czerwca.

Nie będzie drzew

 Przy okazji warto również wspomnieć o innej sprawie poruszonej na sesji, a dotyczącej zagospodarowania terenów nad Bzurą i wokół wzgórza zamkowego. Dotyczy ona wycinki drzew i braku nowych nasadzeń.

Jak już informowaliśmy, a co potwierdził na sesji burmistrz Dariusz Dobrowolski, rosnące nad Bzurą topole zostały usunięte ze względu na swój stan, a tym samym istniejące niebezpieczeństwo dla osób spacerujących po bulwarach. Natomiast nowych nasadzeń nie można dokonywać ze względu na obowiązujące przepisy. A te mówią jednoznacznie, że nowych drzew nie można sadzić na terenach zalewowych. A takimi są obszary nad Bzurą, w wyniku decyzji Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej z 2014 roku. Dotyczyła ona wytyczenia terenów w obrębie Sochaczewa, na których nie można się budować, ze względu na powodzie, jakie nawiedzają miasto, są to obszary, gdzie można się ich spodziewać raz na 500 lat, raz na 100 lat i raz na 10 lat.

Według tych danych jeżeli nastąpi powódź stulecia, pod wodą znajdą się domy przy ulicach: Prostej, Żeglarskiej, Rozlazłowskiej, Rybnej oraz część Płockiej, Połanieckiej, Rycerskiej i Zamkowej. Woda może także podejść do połowy skarpy, na której położone są budynki przy ul. Gawłowskiej. Natomiast w przypadku powodzi, która zdarza się raz na 500 lat, zagrożona byłaby nie tylko lewobrzeżna, ale i prawobrzeżna część miasta. Woda w Bzurze podniosłaby się na prawie pięć metrów i zalałaby część budynków przy ulicy Staszica, na Kistkach przy Al. 600-lecia, oraz posesje przy Brukowej, 18 Stycznia, Sikorskiego i Pięknej. Woda zatopi również niżej położone posesje przy ul. Wyszogrodzkiej i w rejonie ul. Brochowskiej.

Jerzy Szostak

Fot.: Archiwum Expressu Sochaczewskiego

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*