W NAPOLEOŃSKIM DUCHU

nasz patronat

Tłumy mieszkańców Gawłowa i okolic przybyły w niedzielę 19 maja do Pałacu w Gawłowie. Fundacja Ochrony Zabytków Mazowsza przygotowała piknik historyczny „Przypadki Ambrożego Skarżyńskiego” z udziałem Roberta Gonery, który wcielił się w postać napoleońskiego oficera. Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się grupa rekonstrukcyjna w historycznych mundurach.

Już od samego wejścia do pałacu w Gawłowie można było zauważyć obozowisko żołnierzy Księstwa Warszawskiego. Przy ognisku i polowych namiotach zasiedli członkowie Stowarzyszenia Grupy Rekonstrukcji Historycznej Pułku 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego.

Większość z nas pochodzi z Warszawy. Tam też zarejestrowane jest nasze Stowarzyszenie. Jednak grupujemy pasjonatów epoki napoleońskiej z całej Polski. Ja na przykład jestem z Wrocławia. Są też koledzy z Radomia, Krakowa, a nawet Gdańska i Szczecina. Do niedawna byliśmy jedyną taką grupą. Działamy już 10 lat. Teraz dowiedzieliśmy się, że podobne stowarzyszenie zawiązuje się w Grudziądzu – wspomniał jeden z rekonstruktorów, saper z wojska Księstwa Warszawskiego.

Gwiazdą spotkania był Robert Gonera, który podczas krótkiego monodramu wcielił się w postać patrona Fundacji, Ambrożego Skarżyńskiego, byłego właściciela dóbr w Gawłowie i Żukowie. Aż trudno było uwierzyć, że swą wojenną karierę rozpoczął on w wieku lat 15. Przeszedł cały szlak bojowy z Napoleonem Bonaparte, cesarzem Francuzów. Walczył w Hiszpanii pod Samosierrą, uczestniczył w kampanii polskiej 1809 roku oraz wyprawie na Moskwę w 1812 roku. Skarżyński potem walczył w Saksonii i Francji aż do abdykacji cesarza. Zdobył Legię Honorową i tytuł barona Francji. Był też uczestnikiem Powstania Listopadowego. Tej krótkiej historii z zapartym tchem wysłuchali wszyscy zainteresowani.

Potem rekonstruktorzy przed pałacem przedstawili uroczystą zmianę warty i przemarsze w rytm werbli. Były też salwy oddawane z historycznych karabinów. W końcu pasjonaci historii mogli oglądać umundurowanie, uzbrojenie wojska Księstwa Warszawskiego i robić sobie zdjęcia. Zaskakującym było dla niektórych to, że mundury w tej epoce tak były szyte, że nie można było np. rąk podnosić do góry.

Mundury to uniemożliwiały, gdyż można było poruszać się w nich tylko w określonym zakresie. Takie były wojenne wymogi – wspomnieli rekonstruktorzy.

W czasie pikniku prezentowały się też stowarzyszenia, fundacje, lokalni rękodzielnicy, motocykliści, warsztaty terapii zajęciowej. Nie zabrakło kulinarnych atrakcji wraz z tradycyjną, wojskową grochówką. Były piękne wydawnictwa, pamiątkowe monety z Gawłowa oraz gry i zabawy dla najmłodszych. Ci, którzy się wybrali do Gawłowa, z pewnością nie żałują wyprawy na ten piknik z historią.

Bogumiła Nowak

Fot. Bogumiła Nowak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*