CHCIAŁ SKOCZYĆ Z MOSTU

Niezwykle pracowity i pełen emocji czwartek, 7 marca, mieli policjanci Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie. Najpierw uratowali życie niedoszłemu samobójcy, który chciał skoczyć z sochaczewskiego mostu, a potem zatrzymali pijanego kierowcę, który o mało co nie rozbił policyjnego radiowozu.

To była niezwykle trudna interwencja na moście w Sochaczewie. Odpowiedzialność była ogromna, bo chodziło o ludzkie życie. Policjanci dziękują mężczyznom, którzy udzielili im wsparcia, gdyż sami mogli sobie nie dać rady – mówi mł. asp. Agnieszka Dzik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie.

Stał za barierką

Mężczyzna został zauważony przez mieszkańców, którzy wezwali patrol policji, by powstrzymał go przed skokiem z mostu. Rzeka w tym miejscu jest dość płytka. Skok mógł mieć śmiertelny finał.

– Mężczyzna stał już po zewnętrznej stronie barierek zabezpieczających. Był zdenerwowany. Zagroził policjantowi, że jeśli będzie się do niego zbliżał, to rzuci się z mostu do rzeki. Co jakiś czas odchylał się od barierki. Funkcjonariusze wykazali się wyjątkowym opanowaniem. Jeden z nich próbował mężczyznę uspokoić i odwieść od zamiaru odebrania sobie życia. W tym samym czasie jego partnerka z patrolu podeszła niezauważona. Chwyciła go za rękę i przyciągnęła do barierki. Kilka sekund później mężczyzna był trzymany przez policjantów, lecz w pewnej chwili puścił barierkę i zdjął nogi z mostu. Zawisł nad rzeką. Jednak w dalszym ciągu był przytrzymywany przez mundurowych – relacjonuje zdarzenia Agnieszka Dzik.

Jednak gdyby nie pomoc przypadkowych dwóch mężczyzn, którzy obserwowali całe zajście i rzucili się na pomoc, mogło skończyć się nieszczęściem. Dwójka policjantów mogła nie utrzymać młodego mężczyzny. W czwórkę udało się wciągnąć im desperata na most. 27-latek w asyście policji został przewieziony do szpitala.

– Sytuacja była bardzo niebezpieczna, a o życiu mężczyzny decydowały sekundy. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i sochaczewianin trafił pod opiekę lekarzy. Dziękujemy mężczyznom, którzy udzielili pomocy naszym policjantom w uratowaniu niedoszłego samobójcy – dodaje oficer prasowy.

Jechał na czołówkę

Nie mniej dramatyczny miał przebieg pościg za pijanym 41-letnim mieszkańcem gminy Sochaczew, który zaczął się jeszcze na obrzeżach Sochaczewa. Mężczyzna siedział w samochodzie zaparkowanym na poboczu. W pewnym momencie zauważył oznakowany radiowóz, włączył silnik i ruszył wprost na czołówkę z policyjnym radiowozem.

– To wyglądało bardzo groźnie. Ten kierowca jechał jak szalony. Zrobił się straszny korek – mówi jeden ze świadków wydarzenia, który jechał wtedy innym samochodem.

Policjanci podejrzewali, że szarżujący kierowca ma coś na sumieniu i w ucieczce upatruje szansy na uniknięcie odpowiedzialności. Włączyli sygnały dźwiękowe i świetlne i ruszyli za pojazdem w pościg. Policja zablokowała kierującemu drogę. Jednak mężczyzna ominął blokadę, jadąc po polu. Jednak to nie zakończyło pościgu.

W trakcie pościgu kierowca wyłączył światła mijania. Po kilku kilometrach zjechał na podjazd jednej z posesji w Andrzejowie Duranowskim i wyłączył silnik.

– Myślał, że przyczai się, a policjanci nie zauważą go i pojadą dalej. Ale pomylił się. Chwilę później był już w rękach sochaczewskich patrolowców. Podejrzenia potwierdziły się. 41-latek był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało, że miał niemal promil alkoholu w organizmie. Mieszkaniec gminy Sochaczew trafił do policyjnego aresztu, a pojazd został odholowany na parking. Policjanci zatrzymali mu również prawo jazdy. Skrajnie nieodpowiedzialny kierowca będzie teraz odpowiadał za kierowanie pojazdem po pijanemu. Poniesie konsekwencje również za niezatrzymanie się do kontroli drogowej – mówi Agnieszka Dzik.

Po zmianie przepisów w czerwcu 2017 roku kierujący, który zmusi policję do pościgu i nie zatrzyma się do kontroli, popełnia przestępstwo zagrożone karą do 5 lat więzienia. I taka kara grozi 41-latkowi. Sąd obligatoryjnie zakaże mu też prowadzenia pojazdów na okres od roku do 15 lat.

Bogumiła Nowak

Fot. Policja

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*