Wilki zagryzły jelenia

Pod siedziby ludzkie coraz bardziej podchodzą wilki. W październiku pisaliśmy, że pojawiły się one w lesie młodzieszyńskim, w okolicach Domu Pomocy Społecznej. Wilki wychodzą z każdym dniem coraz bardziej w kierunku ludzkich siedzib, stając się coraz większym zagrożeniem dla samotnych grzybiarzy i spacerowiczów. Ci też zgłaszają, że widzą przemykające po lasach pojedyncze wilcze osobniki.

Wcześniej pojawiały się sygnały o wilczych śladach. Pojedyncze ataki na psy myśliwskie miały miejsce latem tego roku. Wspominał o tym Jarosław Liński, leśnik z Młodzieszyna, który będąc na patrolu ze swym psem był świadkiem tego, jak wilk ruszył w kierunku jego psa. Na szczęście obyło się bez ofiar. Wilk został przegoniony. Jednak inny mężczyzna, który zabrał psa na spacer do lasu, miał mniej szczęścia. Wilk zaatakował go, gdy bronił swego czworonoga. Jak wspomniał Jarosław Liński, ślady wilczej aktywności są coraz liczniejsze. Szczególnie dużo ich odkrytych zostało w okolicach DPS.

Wataha w akcji

Ostatnio pojawiła się wataha młodych. Na razie nie mieliśmy zgłoszeń o tym, że atakują one zwierzęta domowe i ludzi – stwierdził parę tygodni temu leśniczy.

Jednak młoda wataha poczyna sobie coraz agresywniej i są już tego namacalne dowody.

– W lesie młodzieszyńskim 1 listopada lub w nocy z 1 na 2 listopada wilki zagryzły jelenia. To jest około kilometra od DPS w Młodzieszynie, a zaledwie kilkaset metrów od wsi Radziwiłka – poinformował nas Jarosław Liński, dołączając zdjęcie rozszarpanego jelonka.

Zwierzę zapewne było ścigane przez watahę i zostało zagryzione, na co wskazują ślady. Jednak nie zostało w całości skonsumowane. To pierwszy przypadek zagryzienia leśnej zwierzyny w lesie młodzieszyńskim przez wilki, tym groźniejszy, że wilczki potraktowały atak jako sprawdzian swych możliwości łowieckich.

Jeleń jest bez głowy. Głową z porożem zapewne „zaopiekował się” jakiś grzybiarz – dodaje leśniczy.

Jednak warto przy tym pamiętać, że zabieranie poroża jeleni w lesie jest nielegalne i grozi w przypadku jego ujawnienia grzywną. Traktowane jest to, jak kłusownictwo.

Omijać wilki łukiem

Jarosław Liński przypomina, by uważać w czasie wypraw do lasu na możliwość przypadkowego spotkania się z wilkami. Nawet z pojedynczymi osobnikami. Najlepiej nie wypuszczać się do lasu samemu, a już na pewno nie zabierać ze sobą psa. Ten jest traktowany jako naturalny rywal i gdy pojawi się wilk jest stuprocentowa pewność, że zaatakuje naszego pupila. Jarosław Liński zaleca, aby nie próbować zbliżać się do wilka i nie próbować go fotografować, gdyż nie wiadomo, jak zwierzę się zachowa. Wilk atakuje w sytuacji zagrożenia i takie nawet niegroźne zachowanie człowieka może potraktować jako atak i zagrożenie.

Do wilczych ataków na pasące się na polu cielaki i krowy doszło już w biały dzień w Rokicinie i Budach Iłowskich. Ostatnio wilki też dostrzegli grzybiarze. Na razie są to pojedyncze sztuki, ale niewykluczone, że z nastaniem zimy zaczną krążyć watahy. A wtedy stanie się naprawdę niebezpiecznie.

Bogumiła Nowak

Fot. Jarosław Liński

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*