Nowa przystań nad Bzurą

Rozpoczęły się prace związane z budową nowej przystani nad Bzurą. Nowa stanica ma zostać oddana do użytku pod koniec maja przyszłego roku. A jej budowa jest jednym z prowadzonych obecnie przez miejski samorząd działań mających za zdanie przywrócenie mieszkańcom Sochaczewa terenów nad Bzurą.

Jak już informowaliśmy, w ubiegłym tygodniu firma Sochbud przystąpiła do budowy nowej przystani nad Bzurą. Prace rozpoczęły się od wyburzenia istniejącego hangaru po byłej przystani, która została wybudowana w latach trzydziestych ubiegłego wieku.

Przypomnijmy, że sam budynek przystani spłonął dwukrotnie. Pierwszy raz stało się to podczas walk o Sochaczew we wrześniu 1939 r. Po zakończeniu wojny został on częściowo odbudowany, aby w wyniku podpalenia zniknąć definitywnie z powierzchni ziemi w latach siedemdziesiątych XX w.

Spełnienie marzeń

Do naszych czasów przetrwał jedynie wybudowany przed wojną betonowy hangar. I właśnie on został w ubiegłym tygodniu zburzony, aby w jego miejscu mogła powstać nowa przystań. A ta będzie składała się z dwóch kondygnacji. Na pierwszej, czyli paterze, zostanie usytuowany nowy hangar dla kajaków. Natomiast nad nim powstanie kawiarnia z tarasem wychodzącym na rzekę. Dodajmy, że nowy magazyn dla kajaków i sprzętu pływającego zostanie wyposażony w wodoszczelne wrota, które uniemożliwią zalewanie pomieszczeń przy wysokich stanach Bzury.

A do takich sytuacji dochodziło każdego roku. W wyniku zalewania oraz braku izolacji, zarówno fundamentów, jak i sufitu resztki byłej przystani były w tak fatalnym stanie, że nie można było na nich niczego nadbudować. Jedynym rozwiązaniem było ich wyburzenie i wybudowanie w tym miejscu nowoczesnego obiektu. A ten zostanie oddany do użytku w maju przyszłego roku.

Cieszę się, że już w maju 2019 roku zostanie otwarta nowa przystań. Tym samym Sochaczew powróci nad Bzurę i spełnią się marzenia wielu pokoleń mieszkańców, którzy czekali na ten moment od dziesiątków lat – powiedział nam Piotr Osiecki, burmistrz Sochaczewa.

Obiecanki cacanki

Jednak nie wszyscy podzielają tę radość. Niektórzy twierdzą, że działania związane ze zburzeniem rozpadającego się hangaru, to nic innego, jak barbarzyństwo. Brzmi to co najmniej dziwnie, jeżeli przypomnimy, że o budowie nowej przystani w tym miejscu było wiadomo już od 2014 roku. Wtedy to powstała dokumentacja techniczna zagospodarowania terenów nad Bzurą, w tym budowy nowej przystani. I od tamtej pory wszystkie lokalne media – w tym te, które teraz piszą o zaskoczeniu w związku z wyburzeniem hangaru – praktycznie każdego miesiąca informowały, że zostanie on zrównany z ziemią, aby zwolnić miejsce pod nową stanicę wodną.

Mało tego, wyburzenie pozostałości przedwojennej budowli planowały poprzednie władze miasta, które również przymierzały się do zagospodarowania terenów nad Bzurą. Choć w tym przypadku bardziej można mówić o wyborczych obietnicach niż realnych działaniach. Te polegały na opracowywaniu coraz to nowych koncepcji. A w tych pojawiał się m.in. gigantyczny zamek czy nowy amfiteatr na skarpie obok cmentarza. Nad Bzurą miały zostać także wybudowane korty tenisowe i ciągi spacerowe, a na przedłużeniu ul. Podzamcze nowa przystań.

Pikanterii całej sprawie związanej z zagospodarowaniem terenów nad Bzurą przez poprzednie władze Sochaczewa dodaje fakt, że jednocześnie wydały one zgodę na budowę jazu spiętrzającego rzekę. Po jego wybudowaniu, poziom Bzury podniósłby się o prawie dwa metry, co z kolei wykluczałoby utworzenie terenów rekreacyjnych nad Bzurą. Na całe szczęście obecne władze Sochaczewa zastopowały budowę tamy.

Próby reanimacji

Warto także wspomnieć o jeszcze jednej sprawie. Otóż pozostałości przedwojennej przystani rozpadłyby się już dawno, gdyby nie zaangażowanie lokalnych stowarzyszeń. Gdyby nie ich działania, to hangar zniknąłby z powierzchni ziemi już na początku tego wieku. Po prostu władze miasta nie interesowały się należącym do niego obiektem.

Dlatego warto przypomnieć, że m.in. członkowie Stowarzyszenia Motocykliści Sochaczewa na własny koszt wyrównali i utwardzili teren wokół przystani oraz zaizolowali ściany i dach budynku. Do tego momentu dach nie był zabezpieczony, co z kolei powodowało, że zamarzająca w zimę woda zaczęła rozsadzać betonowy strop.

Warto również wspomnieć o tym, że energia elektryczna na przystań została doprowadzona dopiero po interwencji redakcji Expressu Sochaczewskiego u poprzedniego burmistrza Sochaczewa.

Jerzy Szostak

Fot.: UM Sochaczew

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*