KOBIETY ZE ZŁODZIEJSKIM GENEM

Policja w ostatnich dniach zatrzymała dwie 40-latki, które wpadły na kradzieżach. Jak się okazuje, panie, choć niezależnie, okradły swych pracodawców. Teraz obie poniosą konsekwencje swych czynów.

– Kradzież często jest wykorzystaniem sytuacji i nie zależy od wieku, czy pozycji społecznej złodzieja. Jednak prawie zawsze jest to działanie z premedytacją, poza nielicznymi wyjątkami spowodowanymi na przykład chorobą czyli kleptomanią – wspomniała Agnieszka Dzik, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji

Sprzątaczka okradła firmę

Nadarzającą się okazję wykorzystała 40-letnia kobieta, która była zatrudniona w firmie sprzątającej. Nie potrafiła oprzeć się chęci posiadania kamerki cyfrowej i sobie ją przywłaszczyła. Sprzęt zauważyła w czasie sprzątania pomieszczeń biurowych jednej z firm produkujących profile stalowe. Kradzież została niemal od razu zauważona. Policjanci przyjęli 21 września zgłoszenie, że z pomieszczeń biurowych zginęła kamera GOPRO.

Łatwo doszło do ustalenia, kiedy zaginął wspomniany sprzęt. Policjanci z wydziału kryminalnego sochaczewskiej KPP, w wyniku wykonanych czynności stwierdzili, że kradzież mogła mieć miejsce 20 lub 21 września, a sprawcą mógł być ktoś, kto miał dostęp do biura poza godzinami jego pracy.

Podejrzenie padło na osobę sprzątającą te pomieszczenia. I tak, po nitce do kłębka w ciągu tygodnia doszło do przesłuchania 40-latki. Wyszło na jaw, że kobieta sprzątając pomieszczenie biurowe, dokonała kradzieży kamery cyfrowej. Zresztą sprawczyni od razu przyznała się do tego. Jednak złodziejka nie potrafi teraz wyjaśnić, co ją pchnęło do kradzieży. Teraz grozi jej kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Fałszowała i oszukiwała

Druga 40-latka działała ze znacznie większą premedytacją i perfidią. Kobieta była zatrudniona w jednym z lokali w powiecie sochaczewskim jako menadżerka.

Stanowisko to okazało się dla niej niezłą trampoliną do przestępczej działalności. Kobieta postanowiła dorobić się kosztem nie tylko swego pracodawcy, ale też klientów. Kantowała wszystkich wokół, jak się dało i ile się dało.

Kobieta przywłaszczała sobie otrzymane od klientów pieniądze za organizację różnych imprez okolicznościowych. Policjanci ustalili, że była już menadżerka przyjmowała od klientów gotówkę i zapominała o całej reszcie. Po prostu nie organizowała właściwie zleconych jej prac. Nie rozliczała się również z organizacji imprez z szefem firmy, a także z gotówki, którą od niego dostawała na zaopatrzenie lokalu w produkty spożywcze. 40-latka bez zmrużenia oka przywłaszczała je sobie.

W toku sprawdzania zawiadomienia   właściciela lokalu, policjanci z wydziału kryminalnego KPP w Sochaczewie ustalili, że kobieta sprytnie fałszowała, ukrywała i niszczyła dokumenty firmowe. 40-latka w czasie trwania postępowania policyjnego została zwolniona w trybie natychmiastowym z pracy.

Sochaczewscy policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą i korupcję, przedstawili byłej już menadżerce 11 zarzutów dotyczących przywłaszczenia mienia, oszustwa, fałszowania, a także niszczenia i ukrywania dokumentów. Za popełnione przestępstwo grozi jej do 8 lat pozbawienia wolności.

Co pchnęło kobietę do takiego działania na taką skalę, tego na razie nie wiadomo. Zdaniem policji 40-latka wykazała się kompletnym brakiem zahamowań w przywłaszczaniu sobie cudzej własności.

Bogumiła Nowak

Fot. pixabay

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*