PYTAJĄ A POTEM WYCINAJĄ

Od ponad dwóch miesięcy obowiązuje nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, która zaostrza złagodzone na początku 2017 roku przepisy. W gminach niewiele się zmieniło przez ten czas. Mieszkańcy nawet wcześniej, gdy mieli większą swobodę w wycinaniu drzew, woleli swoje decyzje skonsultować z pracownikami urzędów.

Przez pół roku, gdy obowiązywały złagodzone przepisy zezwalające na wycinanie drzew na własnych posesjach, nie było na terenie powiatu większych afer związanych z dewastacją środowiska.
Tylko w Czerwonce Parceli, na terenie gminy Sochaczew, doszło do jednego przypadku wycięcia kilkudziesięciu ponad 200-letnich dębów. Niektóre z nich miały po ponad 140 cm średnicy i po 3 metry w obwodzie. Nielegalnej wycinki tych wiekowych drzew nie przeprowadził jednak mieszkaniec powiatu sochaczewskiego.

Chcą mieć dokument

– To był jeden, jedyny przypadek u nas tak rażącej dewastacji. Gdyby nie chodziło o bardzo stare dęby, mieszkańcy nie zwróciliby na to większej uwagi. Jednak wielu zabolało to tym bardziej, że wycinka została przeprowadzona przez właściciela działki, który nawet nie mieszka na naszym terenie. Nowe przepisy w zasadzie niewiele zmieniły w gospodarce drzewami, bo wielu mieszkańców, gdy wcześniej mogło usuwać drzewa, to jednak nie decydowało się na to bez konsultacji z naszym wydziałem. Jak mówili, woleli mieć pewność, że nie zniszczą wartościowego drzewostanu – mówi Aneta Ćwiklińska, inspektor ds. ochrony środowiska w Urzędzie Gminy Sochaczew.
Wycięte w lutym dęby, jak wspomina, jeszcze pod koniec lipca leżały zwalone na terenie wyrębu. I to też zabolało mieszkańców, że te drzewa nie zostały uprzątnięte przez kilka miesięcy.
Według obecnie obowiązujących, znowelizowanych przepisów, powrócono do mierzenia obwodów drzew na wysokości 5 cm od podłoża i obowiązku zgłaszania zamiaru wycinki w gminach. Przed liberalizacją pomiar był dokonywany na wysokości 130 cm od ziemi.
– Jest w tej chwili sporo zgłoszeń i dużo osób do nas dzwoni. Wolą, jeśli pracownicy urzędu sprawdzą, czy drzewo może być usunięte. Nawet miałam zgłoszenie od rolnika, że ma topolę samosiejkę, której wycinkę wolał skonsultować z nami. Mieszkańcy mają jedynie zastrzeżenia, że w przypadku zgody nie są wydawane im stosowne dokumenty zezwalające na wyrąb. Wolą mieć zgodę na piśmie, udokumentowaną, aby nie było żadnej wątpliwości. W takiej sytuacji wystawiamy im odpis protokołu oględzin drzewa, gdzie zaznaczone jest, że drzewo można usunąć – dodaje Aneta Ćwiklińska.

Wolą zgłaszać wycinkę

Zaskakującym dla urzędników jest fakt, że sami mieszkańcy bardzo rygorystycznie podchodzą do wycinania drzew. Dzieje się tak nie tylko na terenie gminy Sochaczew, czy Kampinos, ale też w gminach: Brochów, Nowa Sucha i Młodzieszyn.
– Jestem zdziwiona, że niektórzy czekali do zaostrzenia się przepisów i dopiero po tym terminie zgłaszali do nas chęć usunięcia drzewa – mówi inspektor Ćwiklińska.
– Na razie, w okresie letnim nie widać u nas zwiększonej ilości zgłoszeń wyrębu. Trwa okres lęgowy i prawdopodobnie dopiero na jesieni może być więcej chętnych i zasyp wniosków. Ale wcześniej, gdy była swoboda wycinki, też nie było widać zmasowanej akcji usuwania drzew. Mieszkańcy nie chcą masowo usuwać swych drzew – zaznacza Agnieszka Kacprzak z referatu ochrony środowiska i gospodarki gruntami w Urzędzie Gminy Kampinos.
– U nas sporo jest wniosków od osób fizycznych i zgłoszeń od prowadzących działalność gospodarczą. Jednak mieszkańcy wnioskują tylko o usunięcie drzew, które w ich ocenie stanowią zagrożenie dla ludzi, lub obiektów mieszkalnych. Nie zauważyłam, by decydowali się bez zastanowienia na wycinkę. Podchodzą bardzo rozsądnie do tego i nie mieliśmy żadnego wniosku załatwionego odmownie. Również o wycinkę wnioskują do gminy zarządcy dróg, kiedy drzewa stanowią zagrożenie dla ruchu – mówi Agnieszka Walisiewicz, kierownik referatu ochrony środowiska, rolnictwa, budownictwa i planowania przestrzennego w Urzędzie Gminy Brochów.
Jak mówią urzędnicy gminni, przepisy są obecnie dość proste i nie nastręczają nikomu specjalnych problemów. Od zgłoszenia wniosku jest 21 dni na dokonania przez urzędników oględzin drzewa.
– Potem jest 14 dni na zgłoszenie sprzeciwu przez wójta gminy. Nowelizacja wprowadziła też możliwość wydania przed tym terminem zaświadczenia o braku podstaw do wniesienia sprzeciwu. Po zaakceptowaniu wniosku, nie można za długo zwlekać z usunięciem drzewa. Zgoda jest ważna tylko przez pół roku. W przypadku braku wycinki procedurę trzeba zacząć od nowa – dodaje Aneta Ćwiklińska.
Ważne też jest, że jeśli po usunięciu drzewa, na terenie gdzie ono rosło, przed upływem 5 lat rozpocznie się działalność gospodarczą, właściciel nieruchomości ponosi koszty wycinki drzewa według określonej stawki.

Bogumiła Nowak
Fot. Jerzy Szostak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*