HODOWCA MALTRETOWAŁ PSY

Po wielu miesiącach zakończył się horror, jaki trwał przy ulicy Młynarskiej w Sochaczewie. Hodowca psów rasowych został zatrzymany, a jego zwierzęta przekazane Fundacji Zielony Pies, która wytropiła tę nielegalną hodowlę.

Pod koniec sierpnia pseudohodowlą prowadzoną przez Mariusza M. przy ulicy Młynarskiej zainteresowała się Fundacja Zielony Pies, która uzyskała informacje, że psy przebywają w niewłaściwych warunkach i dochodzi do znęcania się nad nimi.

Zwierzaki poupychane były w gołębnikach i klatkach. Postawione do celów hodowlanych, kryte blachą pomieszczenie, w którym matki ze szczeniakami i innymi małymi suniami przebywały na kilku metrach. W dniu kontroli temperatura na zewnątrz była 30 stopni, a w środku pod tą blachą dużo więcej. Ciężko było liczyć maluchy, bo pot zalewał oczy. Brud i smród, pełno psich odchodów naokoło. Brak wody, a w wiadrach do karmienia przygotowane coś, jak kasza z wodą, jakaś śruta – mówił jeden z wolontariuszy. I jak dodaje, przy Młynarskiej „hodowano”: yorki, maltańczyki, sznaucery miniaturowe, labradory i pinczery.

 „Partyzanci” zawalczyli

1 września przedstawiciele Fundacji zrobili zdjęcia ukazujące, w jakich niegodnych warunkach są przetrzymywane psy. Wolontariusze zwrócili się do powiatowego lekarza weterynarii. Powiadomili też Urząd Miejski, skąd przyjechało dwoje urzędników, a także wezwali policję. Ta ostatnia, jak twierdzą wolontariusze, nie przyjęła spraw zbyt ochoczo. Zostali nazwani „partyzantami”. Według przedstawicieli fundacji policja nie podjęła zdecydowanych działań. Dlatego fundacja zaalarmowała Prokuraturę Rejonową w Sochaczewie. Co skutkowało tym, że na miejsce przyjechali inni policjanci, ale i tak nie pozwolono wolontariuszom wejść na posesję, by ratować zwierzęta.

Dano nam odczuć, że jesteśmy niemile widziani w tym miejscu. Okazało się, że panowie się znają, a dwie ulice dalej jest jedna ze starszych fundacji, której znajomy weterynarz wystawia zaświadczenia temu hodowcy. Powiatowy weterynarz po kontroli stwierdził, że przesadzamy i że tam nic złego się nie dzieje. Urzędnicy nawet nie weszli na teren hodowli, interesowało ich tylko, ile zwierząt będzie zabranych. Jak mamy pomagać tym biednym stworzeniom, skoro nawet urzędnicy i policja robią, co im się podoba, a nie co ustawa nakazuje – dodają wolontariusze.

Sprawa jednak nie przyschła, a toczyła się dalej, choć zwierzęta nadal cierpiały u hodowcy.

Zatrzymani za znęcanie się

Ostatecznie do likwidacji hodowli doszło w poniedziałek, 12 września, o godzinie 10.00. Tego dnia na Młynarskiej pojawili się policjanci, przedstawiciel Urzędu Miejskiego, wolontariusze z Fundacji Zielony Pies oraz lekarz weterynarii. Na miejscu zastano Andrzeja M., właściciela posesji, który został przez pracownika Urzędu zapoznany z decyzją burmistrza o czasowym odebraniu zwierząt Mariuszowi. M., właścicielowi hodowli. Mężczyzna został wezwany do otworzenia posesji, aby umożliwić wykonanie czynności służbowych. Jednak nie zastosował się do wydawanych poleceń. Dlatego posesja została otwarta przez policję. Natomiast Andrzej M. został zatrzymany za utrudnianie czynności służbowych.

Na terenie pseudohodowli znaleziono 62 psy i 18 szczeniaków, w wieku od 8 dni do kilku tygodni. Psiakami zajęła się Fundacja Zielony Pies, która przewiozła jej do lecznicy. Niestety mimo zabiegów weterynarzy jednego ze szczeniaków nie udało się uratować. Po pewnym czasie na miejsce przybył właściciel hodowli. Także i on został zatrzymany przez policję, w związku z podejrzeniem znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Prokuratura Rejonowa w Sochaczewie przedstawiła zarzut jednej osobie o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Nie jest wykluczone, że zarzuty zostaną postawione także innym osobom – poinformowała nas Joanna Szymaniak, prokurator rejonowy w Sochaczewie – Psy zostały umieszczone w trzech miejscach, będących siedzibami organizacji działających na rzecz zwierząt. Prokurator referent pozostaje w stałym kontakcie z osobami sprawującymi aktualnie opiekę nad zwierzętami. Wszystkie zwierzęta zostały zbadane przez lekarzy weterynarii. Część zwierząt wymagała natychmiastowej interwencji weterynaryjnej. Został sporządzony wykaz dowodów rzeczowych, w którym opisano stan psów, ich wiek i miejsce przechowywania. Zostało również wydane postanowienie w przedmiocie dowodów rzeczowych, które zostanie doręczone podejrzanemu. Za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem grozi kara pozbawienia wolności do lat 3, jest możliwość zastosowania innych środków karnych. W chwili obecnej nie wiadomo, czy zwierzęta będą odebrane właścicielowi i przekazane do adopcji. O tym zadecyduje głównie opinia lekarza weterynarii i stopień zawinienia hodowcy.

Bogumiła Nowak

Fot.: KPP Sochaczew

PS.: Policja prosi wszystkie osoby mające wiedzę o zaniedbaniach, które miały miejsce w tej hodowli, o kontakt pod nr telefonu 997.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*